niedziela, 22 października 2017

"Stalowe Serce" Brandon Sanderson

      
Brandon Sanderson jest twórcą wielu powieści z gatunki fantastyki, największą sławę przyniósł mu cykl „Z mgły zrodzony”. W 2015 roku w Polsce wydano książkę pt. „Stalowe Serce” tego autora, która jest pierwszą częścią trylogii.
      „Stalowe Serce”  to opowieść o władzy i obaleniu władzy, porusza problemy społeczne, ale i polityczne, które mogą być metaforą do dnia dzisiejszego. Czas akcji toczy się w przyszłości, jest to fantastyka złączona z rzeczywistością, co jest bardzo trudne do przedstawienia. Czytamy tu o superbohaterach, zwykłych ludziach, świecie podziemi, niesamowitych maszynach, ale i o Unii Europejskiej i Amerykach, co czyni z tej historii bardziej wizję przyszłości niż całkowicie wykreowany świat przez autora. Wbrew pozorom nie jest to pomieszanie z poplątaniem, tylko bardzo oryginalna i wciągająca historia, w której wszystko jest spójne. Takich motywów i niepowtarzalnego świata, nie da się znaleźć w żadnej innej powieści. W tle ciągnie się wątek przyjaźni, który w następnych tomach może przerodzić się w coś więcej. Książkę czyta się lekko i przyjemnie, szybko wciągamy się w fabułę i podążamy za losami głównych bohaterów. Nie przeszkadza w tym nowe nazewnictwo, charakterystyczne dla fantastyki.  Narracja prowadzona jest pierwszoosobowo, dzięki czemu lepiej poznajemy bohatera, który potrafi rozśmieszyć nie tylko swoich przyjaciół, ale i nas.
      Miałam mieszane uczucia, gdy sięgałam po „Stalowe Serce”, było to moje pierwsze spotkanie z tym autorem i nie wiedziałam czego się spodziewać. Nie zawiodłam się, a wręcz bardzo się zaskoczyłam, gdy spodobała mi się ta historia. Na pewno sięgnę po następne części. Polecam ją przede wszystkim czytelnikom, którzy  pragną oderwać się od rzeczywistości i wkroczyć w nieznany świat, który nie przytłoczy ich nowymi informacjami.

niedziela, 20 sierpnia 2017

trzy produkcje NETFLIX #seriale1

      W swoim życiu obejrzałam wiele seriali, najbardziej lubię te kryminalne, brytyjskie, historyczne - kostiumowe. Nie pogardzę też serialami młodzieżowymi, pod warunkiem, że są oryginalne i nie ciągną się w nieskończoność.
      W każdym z takich postów chciałabym opowiedzieć o 3 tytułach, tak po prostu, bez żadnego rankingu, tylko moja opinia. Seriale, które oglądałam kiedyś lub skończyłam niedawno oraz te niedokończone... co nie wróży im dobrze. 
      Dzisiaj akurat o trzech netflix'owskich produkcjach, ciężko było zdecydować się na tylko trzy, ale są... 


1. "The Crown", to historia królowej Elżbiety II i jej rodziny. Kilka miesięcy temu obejrzałam ten serial w dwa dni i zaraziłam nim mamę, która przebrnęła przez fabułę równie szybko. Nie zdążyłam się otrząsnąć po Victorii (serialu o brytyjskiej królowej), a już pochłonęła mnie kolejna władczyni. Przyciągnęła mnie przede wszystkim obsada aktorska, czyli niesamowity Matt Smith - w roli księcia małżonka, którego poznałam wcześniej w roli Doctora Who. Nie będę pisała więcej, bo takie seriale trzeba po prostu czuć. Z niecierpliwością czekam na drugi sezon Korony, jak i Victorii. Już niedługo!   




2. Przed tym seriale obejrzałam jeszcze przygody Ani z Zielonego Wzgórza, ale na nią jeszcze przyjdzie czas. "13 powodów" - serial dla młodzieży, czyli rodzaj seriali jakie oglądam najrzadziej, bądź podobają mi się najmniej. To tych seriali zazwyczaj nie kończę. Ten skończyłam, ale nie powalił mnie na kolana. Nie można powiedzieć, że był zły, ale bardzo dobry też nie... W pewnym momencie zaczęło dziać się to co w większości produkcjach dla nastolatków mnie denerwuje, czyli przeciąganie i lanie wody, oglądanie z monotonią i tworzenie problemów z najmniejszych rzeczy. Tematyka jest poważna, ale trzeba to umiejętnie przedstawić i zagrać. Tego serialu nie obejrzałam w dwa dni jak to było z poprzednim i następnym (o którym opowiem). To, że nie czekam na kolejny sezon, nie znaczy, że go nie obejrzę.






3. "Riverdale" - długo się przed nim wzbraniałam, bo nie miałam ochoty na smęty dla młodzieży. Chyba byłam trochę zniechęcona przez poprzedni punkt i to był błąd!!! Nie myślałam, że aż tak mi się spodoba! Jak to możliwe, że teraz historię śmierci nastolatka przedstawiono zupełnie inaczej?! Chyba urzekł mnie wątek kryminalny, bo to mój ulubiony gatunek seriali. Ten tytuł śmiało nazywam kryminałem, w który idealnie wpleciono wszystko co zachęca młodzież: szkołę, miłość, przyjaźń, przyszłość, hobby, rodzinę. Perfekcyjnie wyważone proporcje i emocje. Żałuję, że tak długo nie chciałam dać szansy Riverdale, czyli miasteczku, w którym dzieją się dziwne rzeczy... a to wszystko próbuje zrozumieć grupa przyjaciół, która działa na własną rękę. Serial uświadomił mi, że częścią naszego życia są nie tylko nasi przyjaciele, ale również osoby, które lubimy mniej i to właśnie dzięki nim poznajemy siebie. Obejrzałam w ciągu dwóch dni, a teraz czekam dwa miesiące na kontynuację. Nie wiem jak ja je przeżyję! Teraz, zupełnie inaczej patrzę na seriale dla młodzieży, dostrzegam w nich duży potencjał. Dobór i gra aktorów - podziwiam! No i Jughead!  💓     

czwartek, 6 lipca 2017

Wrap Up /maj i czerwiec/

      Czytelnicze podsumowania to posty i filmiki, które lubię czytać/oglądać najbardziej. W ciągu tych dwóch miesięcy udało mi się przekartkować sześć książek, co nie jest jakimś wybitnym rezultatem, ale aż pięć z nich przeczytałam w czerwcu. Zrecenzowałam tylko jedną z nich, więc o reszcie postaram się opowiedzieć trochę więcej.



1. "Hobbit" J.R.R Tolkien
Jest to książka, którą męczyłam przez cały maj. Zabrała  mi dużo czasu i chęci. Nie porwała mnie, a przykro mi to mówić. Miałam spore oczekiwania, w końcu to niepowtarzalny Tolkien, którego wszyscy zachwalają. Książka przygodowa, praktycznie pozbawiona dialogów, które przyśpieszyłyby akcję. Na razie nie chcę sięgać po następne części. 

2. "Pójdziesz ponad sadem" Ryszard Binkowski
Tę powieść wygrzebałam z domowej biblioteczki. Została napisana w 1974 roku, a mimo przestarzałej już treści, doszukałam się ponadczasowych wartości. 



3. "Słowik" Kristin Hannah
Zapraszam po więcej o Słowiku📝


4. "Folwark zwierzęcy" George Orwell 
Na Orwella czaiłam się długo i nareszcie udało mi się zabrać za Folwark, który okazał się bardzo dobrą książką. Jest króciutka, więc jeżeli... tak jak ja nie czytaliście jej w szkole, to zachęcam! 



5. "Koralina" Neil Gaiman
 Czyli moje pierwsze spotkanie z Neilem Gaimanem, którego nie żałuję. Na pewno sięgnę po inne magiczne książki tego autora, ale na razie pozostaje mi zachwycanie się tylko Koraliną.  

  
 6. "The Little Prince" Antoine de Saint-Exupery
Jedyna książka w tym miesiącu, którą udało mi się przeczytać po angielsku, a właściwe wysłuchać. Tak jak poprzednimi razy Mały Książę nie stracił na uroku i nawet przeszkoda, którą był język nie zdołała tego zmienić.    




       Wakacje zapowiadają się o wile lepiej, w szóstym dniu lipca, czytam już piątą książkę. 😊

       

poniedziałek, 26 czerwca 2017

"Słowik" Kristin Hannah

      Jeszcze przed zakończeniem szkoły udało mi się wysłuchać ponad 19-godzinnego audiobooka. To chyba mój życiowy rekord. To na pewno mój życiowy rekord. Słuchałam non stop: w autobusie, tramwaju, pociągu, samochodzie, przed snem, na spacerze, na wycieczce... Przez jakiś czas nie mogłam zaktualizować żadnej aplikacji, nie  mówiąc już o robieniu zdjęć. Jednak dziewczyny potrafią obejść się bez selfie! 
      Książka, którą "czytałam" opowiada o losach dwóch sióstr, żyjących w okupowanej Francji. Całkowicie moje klimaty. Fabuła, jak to fabuła w wojennych powieściach. Lepiej nic nie zdradzać. Sam fakt, że udało mi się dotrwać do końca, świadczy o tym, że wciąga i przenosi nas do całkowicie innych realiów. 
      Nigdy nie ciągnęło mnie do wiecznie romantycznej Francji, a po tej lekturze nic się nie zmieniło. Rozumiem, że czasy wojny nie są piękne i kolorowe, ale brakowało mi przybliżenia kultury, sztuki, tradycji i architektury tego państwa. 
      Zdecydowanie autorka skupiła się bardziej na emocjach, niż całej otoczce, co dla mnie jest najważniejsze, ale przecież odczucia i kłębiące się myśli ludzi, podczas okupacji nie różnią się od siebie za bardzo. 
      Tutaj chodzi o coś innego. Najważniejsze są cele i priorytety, to one są tłem historii. Ba! Proste! Wystarczy przeżyć! Bezsilność nie jest życiem - "Czas skończyć z czekaniem na nieoczekiwane prezenty od życia  i samemu zacząć tworzyć życie" Lew Tołstoj. Stwórzmy sobie wolność.        

sobota, 3 czerwca 2017

Jeszcze raz

      


      Czytamy ponownie dany tytuł z różnych powodów. Czasem czujemy, że wreszcie dojrzeliśmy do książki i dopiero teraz zrozumiemy ją w pełnej okazałości. Czasem ponownie chcemy zanurzyć się w tym samym świecie. Czasem musimy go tylko odświeżyć, a czasem całkowicie przypomnieć.
   Na mojej drodze stoi wiele powieści, które chętnie przeczytałabym drugi raz, a nawet trzeci, czy czwarty. Lecz drzemie w nas chęć poznawania rzeczy nowych. Przeżywanie tego samego życia jeszcze raz, nie wydaje się tak samo ekscytujące, jak podróż w nieznane... nieznane również emocje. 
      Są książki, które po przeczytaniu ponownie odbieram tak samo pozytywnie. Wzruszam i irytuję się w tych samych momentach. To dobrze - myślę i cieszę się, bo znany ciąg zdarzeń, nie przeszkodził mi w odbiorze. 
      Tak wcale nie musi być, czy to, że odczuwamy cały czas te same emocje, świadczy o ponadczasowości dzieła? A co z nami? My się w ogóle nie zmieniamy? Przecież teraz nie jestem taka sama jak dwa lata temu. Na moje postrzeganie świata, charakter, usposobienie wpłynęło wiele różnych czynników. Ogrom rzeczy widzę inaczej, dostrzegam nowe detale, zwracam uwagę na inne szczegóły. Ale czy to właśnie nie o to chodzi? 
      Prawdziwe arcydzieło jest jak Biblia, niezależnie od tego, w którym momencie życia się znajdujemy, zawsze znajdziemy odpowiedź. Tylko na innej stronie.
      Początkowo miałam przedstawić dzisiaj książki, które chcę przeczytać ponownie, ale temat tak mnie wciągnął, że to chyba innym razem. A Wy, co moglibyście czytać na okrągło?            
              

sobota, 13 maja 2017

Piosenka i książka 🎵 #2
















      Dzisiaj przychodzę z drugą częścią książkowo-muzycznych dopasowań. Pierwszą znajdziecie tutaj ➡📝. Miłego słuchania i czytania! 

niedziela, 7 maja 2017

Fanbook update #1

      


      Ostatnio sięgam po wiele książek i żadnej z nich nie mogę skończyć... po prostu nie mogę znaleźć nic dla siebie. 
      Niestety, bądź stety książki, które BARDZO chcę przeczytać zawsze odkładam na odpowiednie momenty i nigdy nie śpieszę się z ich przeczytaniem. Chyba nie lubię kończyć szybko tego co dobre. Mam kilka powieści, które chciałabym przeczytać w pierwszej kolejności:
- "Ósme życie"
- "Prawdziwa królowa"
- "Dziennik Anny Frank" 
- "Pieśń jutra" 
- "Perswazje" 
- "Rok 1984" 
- "Folwark zwierzęcy"   
- "Anna Karenina"
- "Nowy wspaniały świat" 
      Pieśń jutra znajduje się już w moich zbiorach i kusi mnie niezmiernie, ale myśl, że gdy ją przeczytam, będę musiała tak długo czekać na kolejny tom nie jest miła. Zakon Mimów specjalnie odkładałam na ostatnią chwilę, a historia o królowej Elżbiecie II, aż błaga o przeczytanie!
      
      Kolejną sprawą jest ograniczanie się do czytania tylko jednego gatunku. Nie rozumiem dlaczego tyle z nas twierdzi, że czyta tylko kryminały, klasykę, horrory itd. Nie ma co się szufladkować i samemu stawiać jakieś niepotrzebne granice. 
      Długo zastanawiałam się nad moim ulubionym typem literatury, ale nie potrafię wybrać. Czytam powieści fantasy, młodzieżówki, klasyki, ale ostatnio ciągnie mnie do książek z tłem historycznym. Walka o przetrwanie, życie w dobrych, bądź trudnych czasach - to wszystko nie jest fikcją. Szukamy odskoczni w wyimaginowanych światach, podczas, gdy na NASZEJ Ziemi tyle się już działo. 
      Nie jestem człowiekiem, który lubi monotonię, więc każdy kolejny gatunek, pomaga mi docenić następny.

      Odkryłam już swój sposób na audiobooki; spacer, samochód, wolniejsza chwila. Najlepiej działa przez słuchawki.

To wszystko.