Podczas moich wizyt w bibliotece zawsze zaglądam na półkę z audiobook'ami. Jakiś czas temu wypożyczyłam książkę do słuchania pt. "Gra o tron"; ponad 30 godzin nagrań, świetny lektor, dodatkowe materiały, piosenki, płyta uznawana za jedną z najlepszych, same pozytywne recenzje... I nic z tego nie wyszło.
"Dobra, Aga sięgnij po coś krótszego, może teraz się uda." Jest! Carlos Ruiz Zafon "Książę mgły" - ekstra! Czyta Piotr Fronczewski, jeszcze lepiej! Tylko 5 godzin słuchania! "Przynajmniej nie popełnisz tego samego błędu co przy Zanim się pojawiłeś." Tamta pani naprawdę źle czytała, jak tłumacz Google. Oczywiście, tak jak w przypadku Gry o tron, nie dotarłam nawet do końca pierwszego rozdziału. "Zafon to będzie przełom, to jest to!"
NIE UFAĆ CZERWIENI! NIE UFAĆ CZERWONEMU! NIE, NIE, NIE! W tym przypadku było inaczej, prawie przetrwałam pierwszy rozdział. Drugiego dnia... moment, w którym skończyłam słuchanie, automatycznie się zapisał. Super, taka technologia! Trzeciego dnia, technologia nie zadziałała, więc nie chcąc słuchać od początku, oszukałam system i od razu włączyłam drugi rozdział. "Maksymalne skupienie, Aga nie wyłączaj się, to nie czas na życiowe filozofie, SŁUCHAJ!" Nie mogę się skupić, jak mam otwarte oczy, dobra to może je zamknę. Tak, wyobraźnia zaczęła działać, poszło! "AGAAAAAAA NIE ZASYPIAJ! AGA! AGA! AGNIESZKA!" Tsaa obudziłam się przy szóstym rozdziale.
Czwarty dzień: "Nie poddawaj się!". Włączyłam drugi rozdział, i co? Zasnęłam. Obudziłam się przy szóstym. Tego już za wiele! Nawet nie wiem jak mam napisać imię bohatera, nie mówiąc o miejscowości.
Jak byłam dzieckiem mogłam słuchać opowiadań na okrągło, nie wiem o co chodzi, może rzeczywiście jestem wzrokowcem? Do tego ten czas. Skoro szybciej i lepiej rozumiem książkę w tradycyjnej formie, to nie ma sensu męczyć się z nagraniem. Może jak byłabym kierowcą... może w samochodzie to co innego, a może przez słuchawki na spacerze też inaczej?
Definitywnie stwierdzam: audiobook'i nie są dla mnie. Pewnego magicznego dnia, chciałabym jeden z nich wpisać na listę przeczytanych książek. "Ale przecież tego się nie czyta, tylko SŁUCHA, głupia!" Myślę, że w czytaniu chodzi o poznawanie historii, wrażliwość, wyobraźnię, a środek przekazu nie ma znaczenia, to tylko pewna forma. Najważniejsze są skutki, efekty końcowe, które przecież są takie same, niezależnie w jaki sposób poznajemy przygodę bohatera.
Podziwiam osoby, które słuchają książek, a Ty do nich należysz?